<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Nazwa forum</title>
<link>http://www.dares.pun.pl</link>
<description> Nazwa forum</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Caelum</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=11#p11</link>
<guid isPermaLink="false">11@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[test]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 2 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 2 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Caelum</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=10#p10</link>
<guid isPermaLink="false">10@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Znak</strong><br />Chociaż na innych obszarach, na dobre zdołał zagościć już dzień, tutaj wciąż wszystko okryte było nieprzeniknionym mrokiem. Jednak ktoś niezwykle wprawny zdołałby zobaczyć, a przynajmniej usłyszeć, tajemnicze poruszenie w pobliskich krzakach, przez które właśnie przedzierało się kilkoro osobliwych postaci, starających się mimo wszystko zachować możliwie największą ciszę i spokój. Szeptali między sobą coś w niezrozumiałym języku, a i nawet to czynili niezwykle rzadko. <br />Momentalnie zatrzymali się, jakby wyczekując. Trwało tak dobry kawałek czasu, mozolnie zbliżał się upragniony przez każdego z nich świt, a tym samym zmiana i odpoczynek. Jeden z nich, niskiego wzrostu brunet, o włosach sięgających prawie do ramion, mocarnej klacie i nad wyraz rozwiniętym ramionom, wyszeptał wystarczająco głośno, aby dosłyszeć zdołała cała grupa &quot;Zaraz świta, niedługo się stąd zwijamy&quot;. Każdy ochoczo przytaknął i trochę się rozluźnił, wciąż jednak pozostając czujnym. <br /><br />Na moment przed pierwszym promieniem, gdzieś w oddali usłyszeli tętent kopyt i koła wozu, sunące po wyboistej drodze w ich kierunku. Rżenie koni mieszało się z ich nerwowym poganianiem przez głos ochrypły i zdawałoby się nieprzyjazny, choć dla nich wydawał się niejako znajomy. Po chwili dosłyszeli jakiś krzyk, a odgłos wypływający z ciemności przywodził na myśl tylko jedno - przybycie jeźdźców. Dowódca ukrytego w krzakach zespołu nieznacznie wychylił głowę zza krzaków i ponownie zaczął szeptać, lecz tym razem nikt się z tego powodu nie ucieszył.<br />- Nie chwal dnia przed zachodem słońca, a tutaj nawet jeszcze nie świta. Przygotujcie się. Musimy błyskawicznie rozeznać się w sytuacji i... - przerwał nasłuchując, wznawiając po kilku sekundach - Z Północnych ruin. Musimy ich odciągnąć. Godrimir, zajmij się woźnicą. - wydał rozkaz, a wszyscy przytaknęli, najgłośniej wspomniany Godrimir. - Na mój znak. <br />Odczekał, aż pościg zbliży się na odpowiednią odległość. Serce zabiło mu mocniej, po czole zaczęła powoli spływać kropla potu. Zatrzymał oddech, a obok krzaków błyskawicznie tak samo jak się pojawił, tak zniknął cel pościgu. Gdy ten zniknął po drugiej stronie odmętów mroku, barczysty dowódca krzyknął &quot;Naprzód!&quot;<br />Każdy z nich rzucił się na jeźdźców, niektórych zrzucając ze swych wierzchowców. Wykorzystali przewagę, jaką dawało im zaskoczenie, wobec czego najszybciej i najlepiej, jak w ich obecnej sytuacji było to możliwe - błyskawicznie zaczęli okładać swych przeciwników pięściami, dusić i ciąć sztyletami. Część pozostałych zatrzymała się, by wspomóc swych rodaków, inni podążyli za woźnicą, omijając miejsce bitwy. Godrimir, który wcześniej został przydzielony do tego zadania, zostawił swego wroga dla towarzyszy, a sam wskakując na zdobytego wierzchowca, ruszył w pościg za uciekającym wozem.<br />Ledwo widoczne rysy ciała ukazały jego prawdziwą postać krasnoluda, choć różniącego się od powszechnego wyobrażenia hardego krasnoluda-wojownika. Z pewnością odbiegał od schematu pod kątem umięśnienia i hartu ciała. Chociaż wyglądał z deka mizernie, był naprawdę silny, dorównując niektórym swym pobratymcom. Wyróżniał się jednak spośród nich przebiegłością i sprytem. Niejednokrotnie widział wyjście bez walki i rozlewu krwi tam, gdzie inni widzieli tylko tę smutną wizję.<br />Poniekąd dlatego został wybrany do tego zadania. Ma łeb na karku - słyszał to od swojego dowódcy niejednokrotnie. Dlatego właśnie nie chciał go zawieść.<br />Poganiał swojego konia, starał się jak najszybciej dogonić uciekającego woźnicę. Za sobą kątem oka widział rozgorzałą walkę między swymi przyjaciółmi, a wrogimi sąsiadami. Zauważył również kilka cieni mknących ku niemu, co jakiś czas wyłaniających się z mroku zaledwie kilka metrów za nim.<br />Cały czas pospieszał swego rumaka, lecz zdawało mu się, że wcale się nie przybliża do uciekającego. Za to przeciwnicy cały czas przybliżali się, ale do niego. Doskonale rozumiał fakt, że zaraz będzie trzeba sięgnąć po ostrze. Na wszelki wypadek zacisnął palce na rękojeści.<br />Dotychczas przemierzał szlak, gdzie drzewa występowały nader rzadko, teraz właśnie miał przed sobą puszczę. Już przy pierwszych metrach poczuł na swym ciele bezlitosną chłostę zwisających gałęzi, pnących się ku niebu olbrzymom. Ściągnął z miecza rękę, po czym zaczął osłaniać nią głowę. Przeprawa stała się niezwykle trudnym orzechem do zgryzienia, pocieszała go jedynie myśl, że taki sam trud przyszedł jego przeciwnikom, którzy na chwilę zniknęli z jego oczu.<br />W myślach dziękował losowi za częste wypady w tę część lasu, co dało mu przewagę w postaci znajomości terenu. Jednak ciemność ową przewagę zmniejszała do minimum. Bardzo ważne w takiej sytuacji było wypatrzenie jakiegoś charakterystycznego elementu, który pozwoli mu dokładniej określić gdzie się dokładnie znajduje. Chociaż go nie widział, dobrze wiedział, że wóz jest niewiele przed nim. Liczył na swoją spostrzegawczość, teraz nieocenioną. Mogło to być cokolwiek. Drzewo, jakiś głaz, może ukształtowanie terenu. Zrozpaczony wytężał wzrok jak tylko mógł, lecz wszystko na marne. Chociaż ten zmysł miał znacznie lepiej rozwinięty niż przeciętny krasnolud, był w stanie jedynie zauważać słaby kształt drzew przed nim tylko po to, by je móc omijać. Tego zadania na pewno nie ułatwiali leśni biczownicy. Z zewnętrznej strony dłoni, powoli zaczęły skapywać mu na twarz krople krwi.<br />Zmęczone oczy powoli mu się zamykały, zaś sam krasnolud uświadomił sobie, że cały ten trud jest bezcelowy. W pobliżu usłyszał kolejne pohukiwania sów.<br />Cały czas myślał intensywnie, starając się wykorzystać dogodny teren. Cały czas jednak gdy zdołał się na poważnie skupić, jego głowę zaczęły zaprzątać nieustanne pohukiwania sów.<br />Zdenerwowany omal nie krzyknął ze wściekłości, klnąc niemiłosiernie na coraz gęstsze skupienie sów, gdy w końcu zrozumiał swój błąd. Niejednokrotnie bajał młodzieniaszków na Zamkowym zboczu opowieściami o skarbie ukrytym w Sowiej Twierdzy, potężnym dębię, który pamięta czasy wcześniejsze niż jakikolwiek sędziwy. Wiele razy wybierał się razem z małymi poszukiwaczami w te strony i dla odprężenia co jakiś czas chował tutaj jakieś niewielkie przedmioty - wystrugane przez niego figurki, własnoręcznie zrobione i bardzo proste scyzoryki i wszelkie tym podobne, dziecinne skarby. Radosne chwile przydały mu się, bowiem poznał skrót o którym nie wiedzieli ścigający wóz jeźdźcy, ani sam uciekający. <br />Gdy tylko minął Sowią Twierdzę, odjechał jeszcze kawałek za wozem, po czym gwałtownie skręcił w prawo. Konie wypadł na opadającą w dół leśną ścieżkę. Strasznie przyszło mu utrzymać się w siodle przez tę chwilę, gdy wierzchowiec niósł go przez nad wyraz trudny teren grząskiego zbocza. <br />Za bardzo rozkojarzony omal nie wpadł na pędzący z jego lewej wóz, w ostatniej chwili zwolnił konia. Wypadł idealnie kilka metrów za woźnicą, a następnie błyskawicznie pospieszył rumaka, wyciągając rękę w kierunku sunącego po wyboistej nawierzchni pojazdu. Gdy wierzchowiec powoli się przybliżał, Godrimir z wolna podnosił się z pędzącego zwierzęcia, przygotowując się do momentalnej zmiany miejsc. Czym odległość między nimi się zmniejszała, tym wzrastał w nim niepokój. Wnet miał uciekający wóz na wyciągnięcie ręki, już opuszkami palców dotykał dachu. Odczekał jeszcze krótką chwilę, po czym wzbił się w górę, lądując swym cielskiem wewnątrz uciekającego pojazdu.<br /><br />Powoli jego umysł wychodził z otępienia, gdy zauważył, że woźnica spoglądając w jego stronę, zamachnął się czymś. Resztkami sił wykonał unik, a głuchy łoskot wypełnił wnętrze wozu. <br />- Czekaj, do ciężkiej cholery - wykrztusił krasnolud, czując pod gardłem olbrzymią gulę. Próbując złapać oddech, zaczął się krztusić. W ustach miał posmak krwi. <br />- Pospiesz konia - wykrztusił w końcu z siebie, zbierając energię by powstać. W zamian usłyszał tylko przeciągłe:<br />- Kim, że u diabła jesteś? - kątem oka zauważył wiszącą bezwładnie w powietrzu rękę ściskającą jakąś niewielką broń. Nie mógł dostrzec, czym ono w rzeczywistości było. <br />- Jam z Zamkowego Zbocza, panie - woźnica niespodziewanie odwrócił się w jego stronę. Czuł jak jego wzrok przeszywa całe ciało.<br />- Nie mam żadnej pewności - niepewnie odrzekł uciekinier<br />- Powiedz mi, jak będziesz miał coś lepszego - zgasił szybko woźnicę krasnolud<br />- Jak cię zwą? - rzekł ochryple woźnica, po chwili ciszy - Rzeknij no!<br />- Na drogę... - upomniał Godrimir woźnicę, nie chcąc wspominać o swoim imieniu. Nadal miał do wykonania zadanie. Po krótkim &quot;odpoczynku&quot; zdołał jednak zebrać wystarczająco sił, aby samodzielnie stanąć. Kilkoma celnymi cięciami sztyletu zdarł tkaninę z dachu i puścił ją wolną za pędzący wóz. Z wolna na szlaku zaczęli się pojawiać jeźdźcy. Byli coraz bliżej.<br />- Przy rozwidleniu skręć w lewo - pouczył Godrimir woźnicę by sam mógł się całkowicie skupić na walce z jeźdźcami.]]></description>
<pubDate>Niedziela 22 GrudzieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 22 GrudzieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Caelum</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=9#p9</link>
<guid isPermaLink="false">9@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Wstęp</strong><br />Caelum, niegdyś potężne królestwo, przez nieudolne rządy pewnych person zostało rozdarte pomiędzy uzurpujących sobie władzy lokalnych przywódców. Sama nazwa błyskawicznie zniknęła z map i powszechnego użycia, pozostawiając dawny obszar jednolitego państwa podzielonym, najpierw na kilka części, później na kilkanaście, aż do momentu, gdy każde z plemion zaczęło się domagać o swoją należność. Doszło nawet do tego, że zwykli zasadźcy zapragnęli tronu i poczęli organizować własne siły militarne, walcząc z sąsiadami o każdy skrawek ziemi. <br /><br />Nastały straszne czasy. Spokojne obszary zaczęły ogarniać odmęty wojny domowej, łąki, polany, nawet kartofliska stały się miejscami wyniszczających bitew. Nic nie znaczące wioski - miejscami rzezi, zaś wszelkie przybytki stanowiące symbol dawnej władzy i świetności - zmiecione w pył. Część Caelumian próbowała się schronić za granicami, np. za Dzikimi Polami, lecz nawet po pewnym czasie dosięgła ich zaraza...]]></description>
<pubDate>Niedziela 22 GrudzieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 22 GrudzieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>test</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=8#p8</link>
<guid isPermaLink="false">8@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[blablabla]]></description>
<pubDate>Czwartek 14 Luty</pubDate>
<comments>Czwartek 14 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Witaj w serwisie pun.pl</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=7#p7</link>
<guid isPermaLink="false">7@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[jljk;kl['kl[;]]></description>
<pubDate>Wtorek 29 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 29 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Test</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=6#p6</link>
<guid isPermaLink="false">6@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Test]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 21 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 21 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>test</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=5#p5</link>
<guid isPermaLink="false">5@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[test]]></description>
<pubDate>Sobota 12 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Sobota 12 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Witaj w serwisie pun.pl</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=4#p4</link>
<guid isPermaLink="false">4@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[test]]></description>
<pubDate>Âroda 9 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Âroda 9 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Witaj w serwisie pun.pl</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=3#p3</link>
<guid isPermaLink="false">3@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[test]]></description>
<pubDate>Wtorek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Witaj w serwisie pun.pl</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=2#p2</link>
<guid isPermaLink="false">2@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[test]]></description>
<pubDate>Wtorek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Witaj w serwisie pun.pl</title>
<link>http://www.dares.pun.pl/viewtopic.php?pid=1#p1</link>
<guid isPermaLink="false">1@http://www.dares.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[To jest przykładowa wiadomość na Twoim forum w serwisie <a href="http://www.pun.pl" target="_blank" rel="nofollow">pun.pl</a>. Jeśli ją czytasz, oznacza to, że forum zostało poprawnie założone.<br /><br />Oczywiście możesz już jskasować tą wiadomość razem z całym forum testowym :)<br /><br />Wszystkich zmian na forum możesz dokonać w panelu <em>Administracja</em>, który pojawi się w górnym menu zaraz po <a href="http://www.dares.pun.pl/login.php" target="_blank" rel="nofollow">zalogowaniu</a> się na forum jako administrator.<br /><br />W razie problemów z obsługą forum zapraszamy do zapoznania się z <a href="http://www.pun.pl/viewtopic.php?id=1719" target="_blank" rel="nofollow">FAQ</a> oraz naszym <a href="http://www.pun.pl/forum.php" target="_blank" rel="nofollow">forum pomocy</a>, na którym z pewnością odnajdziesz odpowiedź na swoje pytanie ;)<br /><br />Pamiętaj, aby dbać o wysoką pozycję forum w popularnych wyszukiwarkach internetowych, dzięki czemu z czasem coraz więcej ludzi będzie trafiać na Twoje forum. Więcej na ten temat przeczytasz w temacie <a href="http://www.pun.pl/viewtopic.php?id=49" target="_blank" rel="nofollow">Jak rozreklamować forum</a>.<br /><br />Mamy nadzieję, że Twoje forum będzie długo wszystkim służyło :D<br /><br />Pozdrawiamy,<br />Zespół pun.pl]]></description>
<pubDate>Sobota 5 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Sobota 5 StyczeĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
